Odpowiedź jest bardzo prosta. No dobra, ale teraz tak bardziej serio.

Nie rozczaruję chyba nikogo, jeśli powiem, że niestety nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Można jednak próbować wyciągać pewne wnioski na podstawie obserwacji i tego, czego sami doświadczyliśmy nad wodą. Bardziej doświadczeni wędkarze potrafią łączyć różne warunki i zauważać pewne zależności, które mogą sprzyjać żerowaniu ryb.

Rozłóżmy to na czynniki pierwsze. Później spróbujemy złożyć to w całość. Sprawdzimy, jak poszczególne warunki mogą się na siebie nakładać i dlaczego właśnie takie połączenie może sprzyjać braniom.

Ciśnienie i zmiany pogody

Rzućmy na pierwszy plan ciśnienie atmosferyczne. Duża część wędkarzy bierze ten czynnik pod uwagę jako jeden z pierwszych i uważam, że jest to dobry kierunek. Trzeba jednak zwrócić uwagę na jedną rzecz: zmiany ciśnienia atmosferycznego są ściśle związane z innymi zmianami pogody. Można to bardzo dobrze zauważyć, gdy już jesteśmy nad wodą. Ciśnienie zaczyna gwałtownie spadać albo rosnąć, wiatr się nasila lub słabnie, a na błękitnym niebie pojawia się wyraźny front i zachmurzenie. Deszcz zaczyna padać albo przestaje.

Do tego dochodzą zmiany temperatury i wilgotności powietrza. Kiedy nadchodzi front atmosferyczny, spotykają się ze sobą dwie masy powietrza o różnej temperaturze i wilgotności. Wszystkie te elementy są częścią naszej układanki.

Nadciągająca zmiana pogody nad jeziorem w Szwecji

I tutaj pojawia się ciekawe pytanie: który z nich tak naprawdę ma największy wpływ na żerowanie? Czy wystarczy sam nagły spadek ciśnienia? A może równie ważny jest wiatr? Czy trzeba połączyć to również z zachmurzeniem? A może znaczenie mają też temperatura, opady albo zmiana wilgotności?

To jest bardzo dobre pytanie. Od razu na myśl przychodzi mi historia z jednym wędkarzem, którego kiedyś spotkałem nad wodą. Pytam: „I co? Nie biorą dzisiaj?” A on odpowiada: „No, nie biorą, bo coś się dzieje z ciśnieniem.” Po czym po chwili dodaje: „Albo rośnie, albo spada, albo stoi w miejscu.”

I właściwie trudno byłoby się z nim nie zgodzić, choć tak naprawdę niewiele nam to dało. Można powiedzieć, że nie rozumiemy tego do końca, ale czujemy, że ma to znaczenie. Samo spojrzenie na barometr jeszcze niczego nie zmienia. Warto więc obserwować również to, co dzieje się wokół nas — wiatr, zachmurzenie, opady czy temperaturę.

Dlatego przyjrzyjmy się kolejnym czynnikom i zobaczmy, czy pomogą nam odpowiedzieć na nasze pytanie.

Wiatr, fala i zachowanie ryb

Nie wchodząc mocno w szczegóły meteorologii, możemy przyjąć, że między innymi ciśnienie, temperatura powietrza i jeszcze kilka innych czynników mogą wpływać na to, czy wiatr się pojawi, a jeśli tak — jaką będzie miał siłę. Wiatr właśnie może powodować, że zachowanie ryb i ich aktywność będzie przebiegała w pewien określony sposób.

Przykładem niech będzie sytuacja, w której mamy całkowity brak wiatru, a na jeziorze panuje tak zwana flauta. Często mówi się, że na przykład szczupak nie lubi takiej pogody. Ale właściwie dlaczego? Co sprawia, że miałoby tak być?


Można przypuszczać, że przy nieruchomej powierzchni wody łatwiej zdradzić swoją obecność — zarówno łowiąc z brzegu, jak i z łodzi. Ruch, uderzenie czy drgania powstające podczas łowienia mogą być przenoszone do wody i zdradzać obecność wędkarza.

Trzeba też pamiętać, że szczupak ma bardzo dobry wzrok, więc w sprzyjających warunkach możemy zostać po prostu zauważeni. Przy gładkiej powierzchni wody obraz jest po prostu bardziej czytelny. Zresztą działa to w obie strony — nam również łatwiej zauważyć rybę pływającą płytko pod powierzchnią. Fala może ten obraz rozbić i zniekształcić, przez co zarówno rybie, jak i nam trudniej dokładnie ocenić, co znajduje się po drugiej stronie.

Być może właśnie dlatego, kiedy na jeziorze pojawia się fala wywołana wiatrem, ryba ma trochę trudniejsze warunki do obserwowania tego, co dzieje się wokół niej i nad nią. Być może jest wtedy mniej ostrożna i bardziej skora do zaatakowania naszej przynęty.

Wiatr może też przemieszczać pokarm i drobne organizmy w określone miejsca. Za nimi mogą podążać ryby spokojnego żeru, a za nimi z kolei drapieżniki. To kolejny element, który warto brać pod uwagę. Czasami zamiast uparcie łowić w jednym miejscu, lepiej zmienić miejscówkę i spróbować znaleźć ryby tam, gdzie w danym momencie przypuszczalnie się znajdują.

Wiatr może też mieszać cieplejszą wodę z powierzchni z chłodniejszą wodą z głębszych warstw. Może powodować zmącenie wody, poruszać osady denne i znajdujący się tam pokarm. Zmienia więc nie tylko samą powierzchnię jeziora, ale również warunki pod wodą.

To z kolei może wpływać na to, gdzie w danym momencie będą przebywać ryby i jak będą żerować. Kierunek wiatru może więc być kolejną podpowiedzią, gdzie warto ich szukać.

Miejsce i czas

Skoro już wspomnieliśmy o miejscówkach, warto wziąć pod uwagę jeszcze dwa bardzo ważne czynniki: miejsce i czas. Miejsce może być podyktowane ogólnymi warunkami pogodowymi danego dnia, ale także porą roku — i tutaj właśnie dochodzimy do kwestii czasu.

Nawet jeśli większość warunków wydaje się sprzyjająca, najpierw trzeba po prostu znaleźć miejsce, w którym ryby przypuszczalnie mogą się znajdować. Jeżeli wybierzemy niewłaściwe miejsce, dobra pogoda czy właściwa pora niewiele nam pomogą.

Czas akurat w przypadku wędkarstwa ma bardzo szerokie znaczenie. Może uwzględniać ogólnie przyjęte pory żerowania ryb w ciągu dnia albo nocy. Może też mieć znaczenie ze względu na to, czy ryba jest przed tarłem czy już po. Dochodzi do tego pora roku, ilość światła docierającego do wody oraz temperatura powietrza i samej wody.

Czas wpływa również na dostępność naturalnego pokarmu. W określonych porach roku w wodzie i na jej powierzchni pojawia się więcej owadów i innych drobnych organizmów, a bujnie rozwijająca się roślinność wodna staje się ważnym elementem naturalnej bazy pokarmowej dla części ryb spokojnego żeru.

I tutaj znowu widać, że cała sytuacja robi się bardziej skomplikowana. Te wszystkie elementy nie działają osobno — bardzo często po prostu nakładają się na siebie.

Jeśli chodzi o czas, trzeba sobie zdać sprawę z jednej dość oczywistej rzeczy. To nie jest tak, że jeśli wszystkie warunki zostały spełnione, ryba będzie brać przez cały dzień i noc. Jeśli była aktywna godzinę wcześniej, żerowała o świcie albo o zmierzchu, to o innej porze może już po prostu nie być zainteresowana pokarmem. Krótko mówiąc: mogła się już najeść.

Temperatura wody a aktywność ryb

Generalnie ryby są zmiennocieplne. Ich temperatura ciała zmienia się wraz z temperaturą wody. Może to wpływać na ich aktywność.

Jeśli chodzi o samą temperaturę wody i żerowanie, przyjrzyjmy się w tym przypadku wodzie chłodniejszej. Niższa temperatura może spowalniać metabolizm ryb, wydłużać trawienie pokarmu i sprawiać, że nie potrzebują one żerować tak często.

Chłodniejsza woda może rozpuścić więcej tlenu. Nie oznacza to jeszcze, że każda chłodniejsza woda będzie automatycznie lepiej natleniona, bo wpływają na to również inne warunki. Dobre natlenienie może jednak sprzyjać aktywności ryb.

I właśnie tutaj dobrze widać, dlaczego trudno oceniać warunki tylko na podstawie jednego parametru. Temperatura wpływa na metabolizm ryb, ale jednocześnie wiąże się z warunkami tlenowymi w wodzie. Do tego dochodzą pora roku, dostępność pokarmu i miejsce, w którym ryby aktualnie przebywają.

Sama temperatura nie powie nam jeszcze, jak dokładnie łowić. Może jednak podpowiedzieć, czy lepszym rozwiązaniem nie będzie założenie mniejszej przynęty albo po prostu posłanie zestawu w inne miejsce.

Można by przypuszczać, że duża ryba potrzebuje dużej przynęty. Nie zawsze jednak tak jest. Wracając jeszcze na chwilę do spinningu, zdarza się, że nawet duży szczupak, sandacz czy okoń w danym okresie wyraźniej reaguje na niewielkie przynęty, a większe po prostu omija z daleka.

Wisienka na torcie. A właściwie przynęta na haczyku

Na koniec zostaje jeszcze jedna bardzo ważna rzecz: sama przynęta i sposób, w jaki ją podamy.

Z racji tego, że jestem większym fanem spinningu, mam swoje spostrzeżenia dotyczące tego, jakie przynęty stosować w określonych warunkach. Czy lepiej wybrać przynętę gumową, twardą, obrotówkę, wahadłówkę, a może jeszcze coś innego? Do tego dochodzą najróżniejsze możliwości prowadzenia przynęty: głęboko, płytko, szybko, wolno, jednostajnie albo z przerwami. Technik, teorii i przypuszczeń jest tak wiele, że akurat tę kwestię pozostawiam wam samym do weryfikacji.

Jest jednak kilka zasad, które mogą być spójne z tym, czego sami doświadczyliśmy nad wodą. Jedną z nich jest dobieranie przynęty do warunków oświetleniowych. Jeśli wszystko wskazuje na to, że szczupak może być aktywny — mamy odpowiednią temperaturę wody, falę, dobrą przejrzystość — ale jednocześnie świeci mocne słońce, można spróbować przynęt o bardziej naturalnych kolorach, które jednocześnie w mniejszym lub większym stopniu odbijają promienie słoneczne.

Taki błysk może sprawić, że przynęta będzie lepiej widoczna z większej odległości i zwróci uwagę drapieżnika. Byłoby to spójne z tym, jak w słonecznych warunkach światło odbija się również od łusek naturalnych ofiar.

W takich warunkach sam chętnie sięgnąłbym również po klasyczną obrotówkę albo wahadłówkę, która potrafi mocno odbijać światło. Nie jest to jednak żadną regułą. To samo dotyczy wielkości przynęty. Duży szczupak potrafi zaatakować niewielką przynętę, a mały czasem uderzy w coś naprawdę dużego. Wiele zależy od warunków, sposobu prowadzenia, sprzętu, naszych umiejętności i po prostu od tego, na co ryba w danym momencie zareaguje.

W feederze i karpiarstwie również można przyjąć kilka zasad, które dają nam jakiś punkt wyjścia. Dobrym przykładem mogą być cieplejsze, nasłonecznione płycizny, szczególnie wiosną, kiedy takie miejsca nagrzewają się szybciej niż głębsze partie zbiornika. Nieraz można tam zobaczyć większe karpie, karasie czy inne ryby spokojnego żeru, które wyraźnie korzystają z tych warunków.

Jeżeli wiemy, że ryby przebywają właśnie w takim miejscu, przy Method Feederze można zacząć od niewielkiego waftersa albo dumbelsa w dobrze widocznym kolorze, na przykład żółtym, różowym czy pomarańczowym. Nie daje to oczywiście gwarancji brania, ale jest już konkretnym punktem wyjścia wynikającym z miejsca, temperatury wody i zachowania ryb.

Przy chłodnej wodzie zacząłbym od mniejszych przynęt i oszczędniejszego nęcenia. W Method Feederze mogą to być niewielkie waftersy czy pellety, a przy łowieniu karpi mniejsze kulki niż te, po które często sięgamy latem. Ryby przy niższej temperaturze mogą żerować mniej intensywnie, dlatego zasypanie łowiska dużą ilością pokarmu nie zawsze będzie dobrym pomysłem.

Jeżeli chcemy, żeby niewielka przynęta była łatwo zauważalna, można spróbować dobrze widocznych kolorów, takich jak biały, żółty, różowy czy pomarańczowy — szczególnie przy lekko zmąconej wodzie lub na tle dna, od którego przynęta wyraźnie się odcina.

W cieplejszej wodzie i przy wyraźnym żerowaniu ryb można z kolei eksperymentować z większą porcją pokarmu, inną wielkością przynęty czy mocniejszym aromatem. Traktowałbym to jednak jako punkt wyjścia do sprawdzenia nad wodą, a nie zasadę, że wraz ze wzrostem temperatury zawsze trzeba zwiększać przynętę i ilość zanęty.

Różne gatunki, różne zachowania

Trzeba też pamiętać, że nie wszystkie gatunki reagują na te same warunki w jednakowy sposób. Szczupak, sandacz, okoń, karp czy karaś mogą mieć inne okresy aktywności i miejsca żerowania. Pewne zależności istnieją, ale mogą się różnić w zależności od gatunku.

Do zachowania poszczególnych gatunków ryb będziemy jeszcze wracać w kolejnych artykułach. Niektóre z tych tematów warto po prostu rozebrać osobno, bo próba opisania wszystkiego tutaj skończyłaby się książką, a prawdopodobnie i tak nie wyczerpalibyśmy tematu.

Jeżeli więc mielibyśmy złożyć wszystko z powrotem w całość, odpowiedź nadal nie będzie jednoznaczna. Czasami ryby mogą znajdować się po prostu w innym miejscu. Innym razem mogą być tam, gdzie ich szukamy, ale akurat nie żerować. A czasami będą aktywne, tylko nie zainteresuje ich sposób, w jaki podajemy przynętę.

I chyba na tym polega cała trudność. Wszystkie te rzeczy trzeba próbować łączyć ze sobą i patrzeć na nie jako na całość. Problem w tym, że możliwych kombinacji jest tak dużo, że bardzo trudno później powiedzieć, że ten jeden czynnik zdecydował o tym, że nie brały.

Myślę, że nawet najwięksi naukowcy mieliby pełne ręce roboty, próbując przeanalizować wszystkie te zależności naraz. I chyba właśnie tutaj najlepiej odnajduje się Rybka Labo — motyw z jednej z naszych bluz dla wędkarzy, który do tematu podchodzi niemal laboratoryjnie.

Bo czasami, nawet po przeanalizowaniu wszystkiego, zostaje jeszcze jedna możliwa odpowiedź:

„Prawdopodobnie zbyt rzadko jeździsz na ryby.”